Cefalosporyny np. duracef, biodroxil, zinnat, zinacef, ceclor, cedax, bioracef, biofuroxym są również bezpieczne dla zdrowia człowieka.
Antybiotyki makrolidowe np. erytromycyna, davercin, rulid, rovamycyna, klacid, fromilid, sumamed należą do najmniej toksycznych i najbezpieczniejszych wśród leków antybiotycznych. Objawy nadwrażliwości na makrolid to: wysypka alergiczna, podwyższenie temperatury ciała, żółtaczka. Wszystkie te objawy ustępują w ciągu kilku dni od odstawienia leku. U pacjentów z uczuleniem na penicyliny, stosuje się z wyboru właśnie antybiotyki makrolidowe. W grupie makrolidów zdarza się czasem oporność krzyżowa tzn. bakterie nabywające oporność na jeden z tych antybiotyków, są jednocześnie oporne na inne makrolidy.
Klindamycyna (Dalacin C) jest pochodną antybiotyków makrolidowych. Zalecana jest do leczenia ciężkich zakażeń, kiedy nie można zastosować innych bezpieczniejszych antybiotyków.
Tetracykliny np. doksycyklina, są antybiotykami o bardzo szerokim zakresie działania przeciwbakteryjnego. Niestety łatwo powstają szczepy bakteryjne oporne na ten leki. Dlatego też wskazania do ich stosowania są ograniczone do wyraźnie określonych zakażeń. Tetracykliny mogą również wywoływać objawy uboczne ze strony nerek, wątroby i układu kostnego. Tetracykliny łączą się w trwałe kompleksy z jonami wapnia i odkładają w kościach oraz zębach, co u dzieci prowadzi to do uszkodzenia i przebarwienia zębów. Dlatego też dzieciom do lat 14 nie powinno podawać się tych antybiotyków. Tetracyklin nie wolno również stosować w okresie ciąży i karmienia, ponieważ stwarzają duże zagrożenia dla płodu, noworodka i małego niemowlęcia.
Antybiotyki aminoglikozydowe (gentamycyna, biodacyna, neomycyna) są skutecznymi lekami o szerokim zakresie działania, które zarezerwowano do terapii ciężkich zakażeń. Warto wspomnieć, że gentamycyna jest jednak antybiotykiem stosunkowo toksycznym. Działania uboczne dotyczą występowania zaburzeń równowagi (zawroty głowy, szum w uszach) i słuchu oraz uszkodzenia nerek. Jak wykazują badania, biodacyna jest mniej toksyczna dla nerek niż gentamycyna. Neomycyna stosowana jest najczęściej na skórę i do oczu, i aby nie upośledzała słuchu, używa się jej krótko.
Jak zażywać antybiotyk?
1. antybiotyk zażywaj tylko na polecenie lekarza. Rodzaj antybiotyku uzależniony jest do choroby, ponieważ żaden antybiotyk nie działa na wszystkie rodzaje bakterii.
2. Ściśle przestrzegaj zaordynowanych odstępów czasowych w dawkowaniu leku. Jest to związane z czasem działania pojedynczej dawki antybiotyku. Zbyt długie przerwy między kolejnymi dawkami leku mogą prowadzić do rozwoju oporności bakterii na ten antybiotyk i osłabiać jego siłę działania.
3. Jeśli zapomnisz zażyć na czas kolejną dawkę antybiotyku, to przyjmij ją jak tylko sobie o tym przypomnisz, a następne porcje leku zażywaj zgodnie ze wcześniejszym schematem dawkowania. Nie wolno natomiast podwajać następnej dawki.
4. Przyjmij całą, zaleconą przez lekarza dawkę antybiotyku. Do antybiotyków w syropie producenci dołączają miarkę, która służy do dokładnego odmierzenia dawki. Objawy infekcji leczonej antybiotykiem zaczynają ustępować już po 3-4 dniach stosowania leku, jednakże pomimo tej poprawy nie wolno przerwać leczenia. Zbyt wczesne przerwanie antybiotykoterapii również powoduje rozwój oporności bakterii na dany antybiotyk.
5. Większość antybiotyków zażywaj godzinę przed jedzeniem lub dwie godziny po posiłku, ponieważ treść pokarmowa może osłabiać ich wchłanianie w jelitach. Tym niemniej mamy już antybiotyki, które można przyjmować na początku posiłku.
6. Często wraz z antybiotykiem lekarz zaleca Lakcid - preparat pałeczek kwasu mlekowego - lub lek przeciwgrzybiczy w celu ochrony naturalnej flory jelitowej. Niektórzy wolą pić kwaśne mleko lub kefir. Warto pamiętać, żeby wspomnianych napojów mlecznych nie spożywać wraz z antybiotykiem, ponieważ wapń zawarty w mleku może po prostu utrudniać wchłanianie antybiotyku z jelit. Napoje te można pić dopiero w 2-3 godziny po przyjęciu lekarstwa.
Odpowiedniki obcojęz.: łac. Victor, ang. Vic, Victor, fr. Victor, Victeur, Victre, Vidou Vitou, Vitoux, Vittre, niem. Viktor, ros., ukr. Wiktor, wł. Vittore, Vittorio.
Wiktor - "Victor" to po łacinie "zwycięzca". Ale jak się wsłuchać uważnie w magiczne wibracje tego imienia, to wcale nie kojarzy się z nim obraz tryumfującego wodza. Wiktor, jeżeli już odnosi zwycięstwo, to wcale nie dzięki śmiałym i ryzykownym posunięciom, lecz raczej dzięki starannym, drobiazgowym przygotowaniom i obliczeniu każdego swojego kroku. Dzieje się tak, gdyż liczbą jego imienia jest czwórka - liczba ludzi mocno trzymających się ziemi, polegających na tym, co da się zmierzyć i wyliczyć; często przesadnie ostrożnych i dalekich od porywów fantazji.


Jeszcze raz dziekuje za miniony rok i sciskam Was mocno




Dowiedziałam się, że mam BLUE CHILD jak Vic miał 10 miesięcy...
Wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy, cieszyłam się wyjątkowościa dziecka...
"Zdiagnozował" mi go Mistrz Reiki posiadający Klucze Kryształowe...
Po wizycie u niego moja psiapsióła posiadająca pewne nadnaturalne zdolności widziała aurę Victora spowitą białym(!) blaskiem...
Ja sama odczułam po niej obecnośc i ochronę Aniołów...
nie, nie jestem nawiedzona ;)
skłaniam sie raczej ku reinkarnacji i karmie
wierzę w Boga, ale systemy kościelne do mnie nie przemiawiają...
***
Jeśli Twoje dziecko jest inne może się okazać, że to nie Ty powinieneś je wychowywać, ale to ono wniesie nowe wartości do Twojego życia, do życia naszego społeczeństwa.
Dzieci Indygo to młodzi ekscentrycy, którzy tworzą własne reguły i żyją tak, jak dyktuje im serce i rozum, mają silną wolę, poczucie humoru, twórczą wyobraźnię. Po raz pierwszy pojawiły się na tej planecie w późnych latach siedemdziesiątych (pionierzy nawet w pięćdziesiątych). Są to “stare dusze” dojrzałe by zapoczątkować rewolucję duchową świata.
Pozwólmy sobie uszanować odmienność naszych dzieci, pozwólmy zainicjować w nas otwartość na duchową przemianę, odkryjmy pierwiastek INDYGO w każdym noworodzącym się dziecku.
Mali posłańcy światła
Dzieci Indygo reprezentują szczególny rodzaj osób, które pojawiają się na naszej planecie, aby obdarzyć nas swymi darami. Są tu po to, żeby zmienić nasze systemy polityczne, edukacyjne, żywieniowe, rodzinne i inne. Są tu też po to, aby pomóc nam wszystkim dotrzeć do swoich potencjałów poprzez stanie się bardziej naturalnymi i intuicyjnymi.
Podobnie jak pierwsi osadnicy w Ameryce Północnej czy w Australii, Indygo są niezależne, uparte i twórcze. Mają do wykonania pewne zadanie i nie pozwolą nikomu stanąć sobie na drodze. Poprzednie pokolenia otrzymały intuicyjne przesłanie: „Zmienić rząd, uzdrowić świat”. Podjęły działania w tym kierunku, ale uległy apatii i obowiązkom rodzinnym, które je zniechęciły i rozproszyły. Dzieci Indygo nie pozwolą, by znowu tak się stało – to znaczy, o ile ich nie odurzymy i nie zmusimy do uległości. Istnieją jednak ludzie, którzy odrzucają zmiany reprezentowane przez te dzieci. Chcieliby, aby system szkolnictwa pozostał niezmieniony i żeby Dzieci Indygo podporządkowały się istniejącym systemom. Ponieważ Dzieci Indygo nie można do niczego zmusić, a przymus postrzegają one jako formę nieuczciwej manipulacji, są one podstępnie odurzane, żeby je lepiej „dopasować”.
Dzieci Indygo często szufladkuje się jako cierpiące na ADD albo ADHD. Skróty te oznaczają odpowiednio: zespół zaburzeń koncentracji uwagi oraz zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi. Jednak dzieci te nie są zaburzone – zaburzony jest świat, do którego usiłują się dopasować! Pełen jest nienaturalności i nieuczciwości. I, jak powiedziała Dawn, Dziecko Indygo, które będę w niniejszej książce cytować: „Och, rzeczywiście cierpimy z powodu zaburzenia uwagi. Dostajemy za mało uwagi od swoich rodziców i innych dorosłych, od których potrzebujemy pomocy i przewodnictwa”.
W świecie współczesnym ludzie okłamują siebie samych i innych, utrzymując się przy życiu za sprawą przetworzonej żywności i zanieczyszczonego powietrza. Codziennie chodzą do pracy, której nienawidzą i odcinają się od przepełniającego ich uczucia niezadowolenia. Z drugiej strony, dzieciom tym brakuje umiejętności dystansowania się i okłamywania siebie. Posiadają niewiarygodne właściwości telepatyczne i zbyt wiele uczciwości, by siebie oszukiwać. W pewnym sensie, Dzieci Indygo stanowią dla nas wszystkich zdrowe modele ról.
(…)
Być może ADHD w rzeczywistości oznacza:
Attention
Dialed into a
Higher
Dimension
A jeśli spojrzymy na termin ADD jak na angielski wyraz add (dodać), dostrzeżemy, że jest to synonim słowa plus i znak dodatni. Prawda jest taka, że Dzieci Indygo posiadają wiele cech pozytywnych i że mogą stać się plusem w swojej rodzinie i społeczności.
Dzieci Indygo stworzone są do trudnej misji, obejmującej przebudowanie naszego rządu oraz systemu edukacyjnego i społecznego. To prawie tak, jakby przebywały na obozie szkoleniowym dla rekrutów, przygotowując się do walki. Dzieci Indygo wymagają w swoim życiu wysokiego stopnia stymulacji i pobudzenia. Zupełnie, jakby ich mózgi przystosowane były do znoszenia wysokich dawek stresu, a jeśli otoczenie nie zapewnia im stymulacji w wystarczających ilościach, Dzieci Indygo same jej poszukują albo ją tworzą.
Dzieci utalentowane i dzieci z zespołem ADHD mają wiele podobnych cech, takich jak wysoki iloraz inteligencji, kreatywność i skłonność do podejmowania ryzyka. Specjaliści twierdzą nawet, że jedyna różnica między dziećmi utalentowanymi a tymi z zespołem ADHD polega na tym, że te pierwsze kończą to, co zaczęły, te drugie zaś porzucają rozpoczęte projekty. Być może zatem dzieci z zespołem ADHD potrzebują jedynie wskazówek odnoszących się do umiejętności organizacyjnych, a nie Ritalinu.
Dzieci Indygo to młodzi ekscentrycy, którzy tworzą własne reguły i żyją tak, jak dyktuje im serce i rozum. Jednak nawet ta skłonność ma swe pozytywne strony. Dr David Weeks z Edynburskiego Szpitala Królewskiego w Szkocji przeprowadził wywiad z 1100 „ekscentrykami”. Odkrył, że posiadają oni trzy zasadnicze cechy wspólne: (1) silną wolę; (2) poczucie humoru; (3) twórczą wyobraźnię. Miewają też mniej problemów ze zdrowiem niż ogół populacji, a także żyją dłużej. Poza tym, dr Weeks odkrył, że „ekscentrycy są radośni, idealistyczni i pełni projektów mających poprawić lub zbawić świat”. Jak widać, bycie ekscentrykiem ma wiele plusów.
Dr Weeks wysnuł wniosek, że „wspólną cechą ekscentryków jest nadrzędna ciekawość, która popycha ich naprzód, a często czyni obojętnymi na drobne irytacje i stresy codziennego życia, dręczące ogół populacji”. Dzieci Indygo i ekscentrycy są zbyt zajęci marzeniami o sposobach zbawienia świata, by zawracać sobie głowę słaniem łóżka!
Pewna historia mówi o dziewczynce, która natknęła się na wielką kopę nawozu. Wzięła szuflę i zaczęła wściekle w nim kopać. Kiedy jej matka to zauważyła, powiedziała:
- Mój Boże! Co ty wyprawiasz?
- Wiem, że przy takiej ilości nawozu gdzieś tu musi być kucyk! – odparła dziewczynka.
W przypadku Dzieci Indygo często musimy inaczej odczytywać ich zachowanie i tak jak ta dziewczynka „dokopywać się do tego kucyka”. Często te dzieci są karane, strofowane i wyśmiewane – jeśli nie w domu, to przez nauczycieli i rówieśników. Zaczynają się wstydzić tego, kim są. Ten wstyd przyćmiewa blask ich złotych talentów. Podobnie jak zbity pies, Dzieci Indygo często chodzą ze zwieszoną głową i „podkulonym ogonem”. Znaczna część problemów z zachowaniem tych dzieci wynika z traumatycznego wstydu i nadużyć emocjonalnych, a nie z zespołu ADD.
Dzieci Indygo wiedzą, że są inne niż większość. Wiele z nich mówiło mi: „Czuję się, jakby jakiś autobus wysadził mnie na tej planecie i zastanawiam się, kiedy znowu przyjedzie, żeby zabrać mnie z powrotem do domu”. Na szczęście teraz jest już dość Dzieci Indygo, żeby mogły tworzyć grupy rówieśnicze w szkole. Podobnie jak kliki, które wielu z nas pamięta („The Jocks”, „The Socialites”, itd.), powstała nowa grupa – są to Dzieci Indygo.
Ta grupa może stworzyć tarczę łagodzącą ból, który jest rezultatem dokuczania i karcenia za inność. Pozbawione wsparcia ze strony przyjaciół i rodziny, wrażliwe Dzieci Indygo mogą uwierzyć, że coś jest z nimi nie tak. Może to prowadzić do zachowań typu acting-out* lub zachowań niezwykle introwertycznych.
„ADD nie jest przyczyną przestępczości”, mówi Jeffrey Freed, metodyk i autor książki Right-Brained Children in a Left-Brained World (Dzieci o dominującej prawej półkuli mózgu w świecie zdominowanym przez lewą półkulę). „Sądzę natomiast, że czynnikami, które się do niej przyczyniają, jest nieuzasadnione zaszufladkowanie i poczucie wstydu, towarzyszące temu zespołowi. Większość tych buntowniczych odmieńców mogłaby prowadzić szczęśliwe i udane życie, gdyby nie ich “przewinienie” wynikające z odmiennego stylu uczenia się”.
Indygo czują się staro od chwili urodzenia. W pewnym sensie, wiedzą one znacznie więcej niż dorośli, mają jednak niewielkie możliwości wyrażania swoich talentów ze względu na czasowe i finansowe ograniczenia systemu edukacyjnego. Szkoła i odrabianie lekcji zajmują im cały dzień – a na dodatek nie dostają za to nawet złamanego grosza! Jak czułbyś się, gdybyś musiał przebywać gdzieś całymi dniami, w towarzystwie ludzi, którzy dokuczają ci albo cię unikają, mówiąc, że coś jest z tobą nie tak – i gdybyś nie otrzymywał za to pieniędzy? Oczywiście, mówiono by ci, że „kiedyś” cała ta praca wyjdzie ci na korzyść, ale nie miałbyś całkowitej pewności, w jaki sposób miałoby się to zdarzyć.
(…)
Indygo są dziećmi niezwykle twórczymi, a ich sposób myślenia jest bardzo nowatorski. Ten styl myślenia dał początek wielu przełomowym odkryciom. Jeśli jednak nie jest on właściwie rozumiany i ukierunkowany, błyskotliwość Indygo może zostać zdiagnozowana jako ADD lub ADHD. Wielu badaczy uważa, że Einstein, Edison, da Vinci, a także inni wielcy myśliciele zostaliby uznani za cierpiących na ADD, gdyby żyli w dzisiejszych czasach. Oczywiście, wiedząc to, co teraz o nich wiemy, z pewnością nie chcielibyśmy, aby tym błyskotliwym naukowcom i filozofom udaremniono ich znaczącą pracę.
A znaczenie jest kluczem do pracy z Dzieckiem Indygo. Moja praca doradcy duchowego przekonała mnie, że każda dolegliwość o charakterze psychologicznym zawsze sprowadza się do jednego: dana osoba nie pracuje nad swoim Boskim Celem Życiowym. Sam fakt, że twoje dziecko jest, cóż, dzieckiem, nie oznacza, że nie odczuwa ono lęku egzystencjalnego. W obecnych czasach dzieci zaczynają kwestionować znaczenie życia już w bardzo młodym wieku. Być może ty też tak robiłeś.
Chociaż Indygo uczą się i działają w odmienny sposób, nie oznacza to, że są mniej inteligentne. Dr Jane Healy, autorka książki Endangered Minds (Zagrożone umysły), twierdzi, że dzisiejsi uczniowie wykazują wyższy iloraz inteligencji w porównaniu do poprzednich pokoleń uczniów.
Dzieci Indygo nie są nierozgarnięte! Chodzi o to, że ich ogólny iloraz inteligencji odzwierciedla pewną przemianę, wskazującą na zwiększenie inteligencji w sferze niewerbalnej, a obniżenie jej w sferze umiejętności werbalnych. Ponieważ jednak wskaźniki ilorazu inteligencji stanowią połączenie umiejętności werbalnych i niewerbalnych, ogólny poziom inteligencji jest obecnie wyższy niż kiedykolwiek przedtem.
Tym niemniej, być może nie dostrzegasz oznak inteligencji Dzieci Indygo na ich świadectwach szkolnych. Zamiast w szkole, ich błyskotliwość objawia się poprzez znakomite wyniki w grach wideo, poprzez tworzenie przepięknych naszyjników z paciorków albo zapamiętywanie każdego słowa ze swoich ulubionych piosenek. W tej książce omówimy sposoby przeniesienia tej inteligencji w inne sfery życia, takie jak szkoła i relacje rodzinne.
Dzieci Indygo to grupa jednostek, które po raz pierwszy pojawiły się na tej planecie w późnych latach siedemdziesiątych. Niektóre z nich przybyły już wcześniej, jako „pionierzy”. Najwcześniejsze Dzieci Indygo pojawiły się w niewielkich grupkach w późnych latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, aby zbadać tę planetę na użytek większej grupy, która miała podążyć ich śladem.
Czytając o tych Dzieciach Indygo, możesz stwierdzić, że identyfikujesz się z ich cechami. Być może zastanawiasz się nawet: „Czy to możliwe, żebym był Dzieckiem Indygo, nawet jeśli jestem już osobą dorosłą?” Jeśli tak właśnie myślisz w trakcie czytania tej książki, to dzieje się tak dlatego, że nawiązujesz kontakt z tą częścią scenariusza Indygo, która pokrywa się z twoim Celem Życiowym.
Podobnie jak Dzieci Indygo, jesteś posłańcem światła...

czwartek, 17 maja 2012
Zajrzało tu: 114 124 (wersja testowa)
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
początkowo opis życia we mnie, a teraz relacja z cyrków jakie ma matka z dzieckiem :)

Zodiakalny Baran , dążący uparcie do celu, ideałów - dusza artystyczna kochająca piękno...
Silna kobieta, życiowo pragmatyczna o duszy romantyczki, chodząca własnymi ścieżkami...
"LUDZIE POWIEDZĄ,
ŻE IDZIESZ W ZŁĄ STRONĘ,
ZA KAŻDYM RAZEM,
KIEDY PÓJDZIESZ SWOJĄ DROGĄ"